Gu poszła do żłobka i powiem szczerze, że jest ciężko. Plan był taki, aby ją powoli przyzwyczajać do tego miejsca. Wzięłam sobie 2 dni wolnego. Pierwszego dnia spędziła tam trzy godzinki. Drugiego dnia 4,5. Trzeciego poszła już na prawie 8 godzin. Później pojawiła się choroba i w związku z tym tydzień nieplanowanej przerwy. Po tygodniu spędzonym z rodzicami znów powrót do żłobka. No i niestety Gu nie rozumie naszych dobrych intencji. Codziennie odbieram ją zapłakaną. Niesamowicie cieszy się kiedy tylko nas zobaczy. Potem przez cały wieczór jest uradowana. To oczywiście jak najbardziej na plus ale serce mi się kraje, kiedy muszę ją zostawiać w żłobku choć wiem, że krzywda jej się tam nie dzieje. Ah takie czasy.
Pocieszam się tym, że jak się przyzwyczai, to na pewno będzie jej się tam podobać. Gu wykazuje coraz większe zainteresowanie dziećmi. Myślę, że chętnie będzie się z nimi bawiła. Poza tym w żłobku, który wybraliśmy ma do dyspozycji mnóstwo ciekawych sprzętów i zabawek. Lubi np. huśtawkę ale też inne zabawki. Miejmy nadzieję, że okres klimatyzacji będzie jak najszybciej za nami. Trzymajcie kciuki!
Czy wy też tak fatalnie czujecie się, kiedy odwozicie swoje maluchy do żłobka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz