Ostatnio będąc w sklepie Gu dorwała w swoje lepkie rączki ciastolinę :) W związku z tym, że nie była droga - jeden pojemnik kosztował ok. 6 zł w Tesco - postanowiłam nie narażać się na scenę płaczu i rzucania po podłodze. I tak wróciłyśmy do domku z ciastoliną ...
Początkowo miałam co do niej mieszane uczucia. Przede wszystkim bałam się, że 14 miesięczne dziecko będzie tą ciastolinę po prostu jadło. Nie powiem - spróbowała i to nie raz. Ja sama też z ciekawości spróbowałam i smaczna nie jest :) Na szczęście ciastolina nie jest trująca więc nie trzeba się o to obawiać. Uwaga jednak! Ciastolina Play Doch zawiera pszenicę. To ważne dla mam, których dzieci nie mogą spożywać glutenu.
Jak Gu bawiła się ciastoliną? Moje dziecko jest jeszcze chyba na nią za małe. Z jednej strony chętnie się nią bawi ale ta zabawa polega na "drobieniu" jej na malusie kawałeczki, które są oczywiście trudne do wydobycia z długowłosego dywanu. Ładnie pracuje jednak rączkami więc myślę, że za jakiś czas dobrze wyrobi sobie łapki i będzie większa zabawa :)
Póki co mamy tylko jeden pojemniczek ciastoliny więc trudno jest mi ocenić jakby to było gdyby mała miała jakiś zestaw z dodatkowymi akcesoriami. Wkrótce taki wypróbujemy i wtedy zobaczymy :) Obiecuję dopisać swoje wrażenia na blogu.
W każdym bądź razie samą ciastolinę uważam za dobry pomysł. Warto zacząć przygodę z nią właśnie od małego zestawu, aby nie narażać się na wydatki na wypadek, gdyby malec nie był nią zachwycony :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz