Cały czas borykamy się kaszlem u Gu. Dosłownie co miesiąc mała jest chora. To bardzo deprymujące. Tym bardziej, że oboje z mężem pracujemy więc nie często możemy z nią zostać w domu. Każde z nas ma swoją obowiązki do wykonania, choć wiem że oczywiście dziecko jest najważniejsze. Współczesne realia są jednak nieco inne. Gdybym zrezygnowała z pracy, to tak naprawdę nie mielibyśmy zbytnio za co żyć. Cały czas więc kombinujemy gdzie tu podrzucić małą... Raz jest u siostry bo ma akurat wolne, tu u dziadka, to u babci, a jak już wyjścia nie ma to ja lub mąż bierzemy sobie dzień wolnego tudzież L4. I tak jakoś się kręci ...
Sytuacja ta jest bardzo męcząca. W piątek zwolniłam się z pracy, żeby pójść z nią do pulmonologa. Pani doktor okazała się bardzo miła i przesympatyczna. O dziwo pomimo prywatnej wizyty przepisała leki w przystępnej cenie, co niestety rzadko nam się zdarza. Jej zdaniem powodem tego jest zaaspirowane jakiś czas temu i usunięte poprzez bronchoskopię ciało obce. W oskrzelu na skutek jego przebywania przez dłuższy czas mogła wytworzyć się odleżyna. Jej wyleczenie wymaga czasu. Gu dostała niestety znów antybiotyk + inhalacje. Mam nadzieję, że to pomoże i że wreszcie sobie z tym poradzimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz