Przez ostatnie kilka tygodni moja aktywność na blogu była znikoma. Wszystko przez chroniczny brak czasu. Wiem, wiem nikt go nie ma za dużo. U nas to wiecznie "towar deficytowy". Dziś jednak Gu jest chora a ja razem z nią na L4 więc mam chwilkę, żeby co nieco napisać o tym, co działo się u nas w ciągu ostatnich dni.
O chorobach opowiadać wam nie będę. Jeszcze do niedawna nie wierzyłam w to, że dzieci, które idą do przedszkola lub żłobka muszą swoje odchorować, ale chyba jednak tak jest. W domu nie raz byliśmy wszyscy chorzy a Gu zdrowa. Wystarczyło kilka dni w żłobku i już katar do pasa. Babcia Gu mówi, że to takie "dzieciowe wirusy" i coś w tym chyba jest :)
A więc wracam i obiecuję poprawę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz